Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Charakterystyka Jagienki ze Zgorzelic

niedziela, 15 czerwca 2008 17:25

Jagienka - bohaterka Krzyżaków Henryka Sienkiewicza - była córką Zycha ze Zgorzelic. Bardzo wcześnie osierociła ją matka - dziewczynka miała tylko 12 lat. Od tej pory musiała dbać nie tylko o siebie, ale i o rodzeństwo, i całe gospodarstwo. A radziła sobie doskonale. Choć miała zaledwie 15 lat, świetnie prowadziła gospodarstwo, które ojciec zostawił jej pod opieką, kiedy wyjeżdżał na wojnę. Jagienka była skrzętną i zapobiegliwą gospody­nią. Zbyszko, a zwłaszcza Maćko byli pod wrażeniem tej energicznej i zarad­nej panny. Starszy z rycerzy marzył, by to ona stała się gospodynią w Bogdań­cu.

To urodziwa dziewczyna. Ojciec wychowywał ją trochę po męsku, mimo to była pełna wdzięku i uroku. Lubiła jeździć konno, chodzić na polowania, pływać, a to sprawiło, że była bardzo zgrabna. Biła od niej energia. To szczupła, dosyć wysoka dziewczyna, z cerą „jak dojrzałe jabłko". Duże niebieskie oczy i długi, gruby warkocz, a do tego radosny uśmiech. Po prostu siła i młodość.

Dziewczyna zwykle nie przywiązywała uwagi do strojów: „Oto na chybkim srokaczu sadziła ku nim, siedząc po męsku, dziewczyna z kuszą w ręku i z oszczepem na plecach. W rozpusz­czone od pędu włosy powszczepiały jej się chmielowe szyszki; twarz miała rumianą jak zorza, na piersiach rozcheł­staną koszulinę, a na koszuli serdak wełną do góry." Ale kiedy założyła odświętny strój, wprost oczu nie można było od niej oderwać. A oto wrażenia Zbyszka:
Czytaj dalej

komentarze (8) | dodaj komentarz

Dalsze losy Zenka Wójcika na kanwie powieści „Ten obcy" Ireny Jurgielewiczowej

sobota, 07 czerwca 2008 16:49

 

             Pociąg szybko pokonywał przestrzeń i przybliżał do Zenka upragniony dom. Nagle ogarnęły chłopca wątpliwości.

-  A może wujek też mnie nie chce? - myślał - może tylko ze względu na ojca Uli?!...

Postanowił jednak odrzucić od siebie złe myśli i wyjrzał przez okno.

Było jeszcze widno. Mijali pola pełne złocistych snopów, ścierniska, jakieś poletka żółte i zielone, nad którymi górowały samotne drzewa. Od czasu do czasu pociąg niby wąż wślizgiwał się między ściany lasu i wypełzał znowu na łąki, żółtawe o tej porze roku i rdzawoczerwone. Gdzieś na widnokręgu pojawiły się kontury miasta, jakieś domy, fabryki.

      Zenek uświadomił sobie, że zbliża się do Tczewa i zaczął przygotowywać się do wyjścia. Zdejmował po kolei bagaże. Z bijącym sercem podszedł do drzwi, przy których zgromadziła się grupka podróżnych. Pociąg zwolnił bieg i wjechał na peron. Chłopiec zaczął rozglądać się za wujkiem. Zauważył go wpatrzonego w okna pociągu. Zenek zaczął się przepychać, aby jak najprędzej znaleźć się na peronie.. Wydawało mu się, że idzie powoli a prawie biegł.

-   Jesteś, jak to dobrze - powiedział wujek przytulając chłopca. Zenek chciał tyle wujkowi opowiedzieć, ale ze wzruszenia wykrztusił tylko:

-    Nareszcie, wujku! Nareszcie! - i łzy zakręciły mu się w oczach.

-    Poczekaj, pomogę ci z bagażem - zatroszczył się przyszły opiekun. - Zaraz wszystko umieścimy w bagażniku samochodu.

-   Świetnie - ucieszył się Zenek.
Czytaj dalej
I jeszcze dalej

komentarze (24) | dodaj komentarz

Stefan Żeromski "Syzyfowe prace"

sobota, 31 maja 2008 18:12


Marcin Borowicz, syn zubożałego szlachcica z Gawronek, jedzie z rodzicami do szkoły początkowej w Owczarach. Jest 4 stycznia 1974 roku (datę tę można ustalić, odnosząc się do biografii Stefana Żeromskiego; właśnie w tym roku przyszły pisarz przygotowywał się do klasy wstępnej gimnazjum u nauczyciela szkoły elementarnej w Psarach.) Pan Wiechowski za przygotowanie 8-letniego panicza do egzaminów wstępnych w gimnazjum miał dostawać artykuły spożywcze produkowane we dworze. Państwa Borowiczów nie było stać na prywatnego korepetytora, dlatego zdecydowali się oddać swego jedynaka do wiejskiej szkoły.

Lekcje zaczynały się tu od modlitwy w języku rosyjskim, a potem nauczyciel uczył dzieci chłopskie języka urzędowego(czytania, pisania, gramatyki) oraz rachunków – również po rosyjsku. Mimo że zajęcia te były śmiertelnie nudne, Marcinek po dwóch miesiącach umiał już czytać a także dokonywać rozbiorów etymologicznych i syntaktycznych, ale istotną trudność sprawiała mu arytmetyka. Nie potrafił bowiem wykonywać dwóch czynności jednocześnie: myśleć nad rozwiązaniem zadań i nazywać wszystko po rosyjsku. Natomiast wielkie postępy zrobił w kaligrafii i nauce katechizmu.

Na początku marca szkołę początkową zwizytował inspektor Jaczmieniew. Początkowo wyraził on swoje niezadowolenie z powodu znikomych osiągnięć uczniów (dwóch czytających po rosyjsku – Michcik i Piątek oraz oskarżył Wiechowskiego o prowadzenie polskiej propagandy (znaczna część dzieci umiała czytać po polsku), ale wysłuchawszy protestów kobiet wiejskich przeciw nauczycielowi – rusyfikatorowi, cofnął dymisję, a nawet podwyższył pensję kierownikowi szkoły.
Czytaj dalej

komentarze (1) | dodaj komentarz

Bedier J. - Dzieje Tristana i Izoldy

piątek, 30 maja 2008 14:56
    Dzieciństwo Tristana upłynęło pod oopieką Rohałta Dzierżącego Słowo, który uratował i przygarnął osieroconego chłopca. Jego rodzicami byli: Riwalen - król ziemi lońskiej (zginął w walce z diukiem Morganem) i Blancheflor, córka króla Kornwalii. Imię otrzymał Tristan od matki, która zmarła przy porodzie. Nauczycielem Tristana został Gorwenal, dzielny i roztropny giermek. Za przyczyną kupców norweskich, którzy porwali młodzieńca, znalazł się Tristan w królestwie Kornwalii. Tam poznał króla Marka, brata swojej matki, i dowiedział się o swoim prawdziwym pochodzeniu.

                                                      Prze­bywając na dworze kornwalijskim, przyjął wyzwanie Marhołta z Irlandii, przybywają­cego po zaległą daninę. W walce zwycięstwo przypadło Tristanowi. Zamiast daniny Irlandczycy zabrali do swego kraju ciało Marhołta wraz z tkwiącym w jego czaszce ułomkiem stali z miecza Tristana. Siostrzenica Marhołta - Izold Jasnowłosa zniena­widziła Tristana, a ułomek jego miecza zachowała dla siebie. Rany, jakie odniósł Tri­stan w walce, okazały się prawie śmiertelne, gdyż Marhołt walczył bronią, której ost­rze nasycone było trucizną. W barce bez wioseł zdecydował się wyruszyć w podróż, która skończyła się u brzegów Irlandii. Izold Jasnowłosa uleczyła jego niemoc, nie wiedząc, że pomaga zabójcy swojego wuja. Tristan w obawie przed rozpoznaniem ucieka z powrotem na dwór króla Marka. Tam czterech baronów: Andret, Gwene­lon, Gandoin i Denoalen, zawistnych i nieprzyjaznych Tristanowi, skłania króla Marka do ożenku. Zgadza się on na ślub, ale jedynie z dziewczyną, do której należy włos przyniesiony mu przez jaskółki. Tristan poznaje włos Izoldy i wyrusza w podróż, aby sprowadzić ją-jako żonę dla króla Marka.  

 

                                                      W Irlandii uwalnia miasto od smoka, który trapi jego mieszkańców. Izolda po raz drugi leczy rannego Tristana, lecz tym razem poznaje w nim zabójcę Marhołta. Tristan otrzymuje pozwolenie od króla, ojca Izoldy, na ślub jego córki z królem Markiem. W drodze powrotnej Tristan i Izolda wypijają przez pomyłkę napój miłosny, który miał być podany małżonkom przed nocą po zaślu­binach. W Tyntagielu król Marek pojął Izold Jasnowłosą za żonę. Czterej baronowie, niechętni Tristanowi, rzucili na niego podejrzenie o odwzajemnioną miłość do królo­wej. Król Marek dał się namówić na podstęp. Miał nocą ukryć się na sośnie, pod którą spotykają się kochankowie. Podczas schadzki zobaczyli oni jednak odbicie jego postaci w sadzawce rozlanej pod drzewem i zmienili treść rozmowy.

                                                      Nieudana próba nie zniechęca jednak przeciwników Tristana. Karzeł Frocyn proponuje królowi nową próbę wierności Izoldy. W nocy rozsypuje pomiędzy łożem pary królewskiej i łożem Tristana miałką mąkę. Tristan zauważa poczynania karła i decyduje się na przesko­czenie do łoża, w którym śpi królowa. Ze zranionej wcześniej nogi upadają na mąkę i plamią pościel krople krwi. Udowodniona wina rysuje przed kochankami widmo stosu. Tristan ratuje swoje życie desperackim skokiem z kaplicy. Za namową trędo­watych królowa zostaje oddana im do kompanii, co ma zwiększyć jej przedśmiertne męczarnie. Uwalnia ją od nich Tristan. Od tego momentu kochankowie zamieszkują i żyją w lesie moreńskim. Zdradza ich leśniczy, doprowadza bowiem króla Marka do szałasu, w którym nocuje Izold z królewskim siostrzeńcem. Między nimi znajduje się jednak nagi miecz - symbol czystości - przez przypadek pozostawiony tam przez Tris­tana.

                                                       Po tym zdarzeniu dochodzi do pogodzenia się Tristana z królem Markiem. Izol­da powraca na dwór swego męża. Denoalen, Andret i Gondoin namawiają króla Kornwalii, aby poddał swoją żonę próbie przez rozpalone żelazo, z której to próby Izolda wychodzi zwycięsko dzięki współpracy z Tristanem, współautorem nowego podstępu chroniącego przed światem ich uczucie. Udowodniwszy swą niewinność, Izolda dalej spotyka się potajemnie z ukochanym. Ich romans zostaje jednak przer­wany. Tristan po zabiciu Denoalena i Gondoina chroni się w Galu, a następnie jedzie do ziemi lońskiej. W końcu trafia do Bretanii. Tam poślubia Izold o Białych Dłoniach. Po ożenku zaczyna jednak żałować swego czynu. Wraz z Kaherdynem, bratem Izold o Białych Dłoniach, udają się do Tyntangielu, aby zbadać, czy Izold Jasnowłosa nadal miłuje Tristana. Miłość kochanków okazuje się wciąż trwałą. Tristan musi jednak po­wrócić do Małej Bretanii, do Karhenia. W walce z baronem Bedalisem i jego braćmi otrzymuje ranę zatrutą lancą. Kaherdyn spieszy po pomoc do Izoldy, która umie leczyć zatrute rany. Izold o Białych Dłoniach, zazdrosna o Tristana, okłamuje go mówiąc, że na statku, którym przybył z Koherdynem nie ma Izold Jasnowłosej. Tri­stan umiera. Izold Jasnowłosa widząc ciało ukochanego kładzie się obok i umiera z żalu po zmarłym.

                                                       Król Marek składa Tristana i Izoldę w dwóch osobnych grobach. Z grobu Tristana wyrasta jednak głóg, który zanurza się w grobie Izoldy. Po trzykroć ścinany, odrasta na nowo. W końcu król Marek zakazuje ucinania ziela tak wytrwale odradzającego swe pędy.

 

komentarze (6) | dodaj komentarz

« 1234567  »

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 19 marca 2010

Licznik odwiedzin: 80057

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Strony edukacyjne

Analiza wiersza

Audiobooki

Biblia

Biografie

Charakterystyka

E-publikacje

Film

Filozofia

Jak napisać?

Nauka języków obcych

Opracowania

Piosenki

Programy partnerskie

Rodzaje i gatunki literackie

Streszczenia

Sztuka

O moim bloogu

Nastolatki w literaturze, filmie i kulturze w ogóle. Streszczenia i analizy książek, charakterystyki bohaterów, kreacje filmowe.

O mnie

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 28.12.2008 17:18:33
  • autor: patrycja9668
  • treść: Hej. Podoba mi sie T...
11 - Boje sie blogi Ranking i toplista blogów i stron

Statystyki

Odwiedziny: 80062